Oferta · Narzędzia i automatyzacje
Mniej ręcznej roboty. Więcej z tego, co już macie.
Porządkuję wiedzę i narzędzia działu, a potem buduję aplikacje i automatyzacje, które przejmują powtarzalną pracę. Najpierw sprawdzam, co da się zrobić w środowisku, które już macie.
„Znam to z własnej pracy. Ktoś prosi o szybkie zestawienie działań, a dane leżą w kilku arkuszach i mailach.
Ktoś z zespołu składa je ręcznie przez dwa dni, bo cały system opiera się na ręcznej pracy. Za miesiąc wszystko zaczyna się od nowa. Właśnie od takich miejsc zaczynam.”
Dział płaci za kilkanaście aplikacji, a na co dzień używa dwóch. Te same dane przepisuje się z jednego systemu do drugiego, a każdy w zespole ma swoje ulubione narzędzie. Kiedy pojawia się pomysł na AI, pierwszym odruchem jest zakup kolejnej licencji.
Zanim cokolwiek dokupicie, siadam z zespołem i patrzę, jak naprawdę pracujecie. Szukam, co w narzędziach, które już macie (np. Microsoft 365 z Copilotem, Google Workspace z Gemini, modele LLM) i leży niewykorzystane. Łączę je tak, żeby dane płynęły same, i włączam AI tam, gdzie daje realną wartość. Nie wymieniam Waszego stacku i nie buduję nic obok niego. Wyciskam z niego więcej.
Zostaje prosta mapa: czego używamy do czego i jak. Zespół pracuje w tych samych narzędziach co wcześniej, tylko sprawniej.
Rusza akcja z partnerami. Przez sześć tygodni trzeba zebrać zgłoszenia, materiały i potwierdzenia od kilkudziesięciu osób. Wszystko ląduje w mailach i arkuszu, a ktoś codziennie przypomina, sprawdza i przepisuje. Gotowe rozwiązanie dostępne od ręki robi wszystko poza tym jednym, czego potrzebujecie, a software house wycenia to na kwartał.
W takiej sytuacji buduję proste narzędzie dokładnie pod ten proces: jeden ekran, na którym widać, kto już odpowiedział, co wpłynęło i co jeszcze brakuje. Przypomnienia wychodzą same, a wyniki zestawiają się automatycznie. Pierwsza wersja działa po kilku dniach. Po akcji narzędzie znika, a zostają uporządkowane dane.
Tak pracuję przy różnych procesach. Buduję narzędzia i automatyzacje, dzięki którym zespół sam prowadzi działania, które dziś robi ręcznie. Każde powstaje pod Wasz proces, więc nie ma zbędnych funkcji ani niczego, co trzeba by dopasowywać. Wdrożenie zajmuje dni i nie wymaga pracy Waszego IT. IT od początku dostaje opis tego, co i jak działa. Wie, co się dzieje, ale nie wstrzymuje wdrożenia.
Co miesiąc ta sama osoba składa raport z pięciu plików. Dane idą z maila do arkusza, a z arkusza do systemu, i przy każdym kroku coś ginie. Kiedy ta osoba bierze urlop, raport nie powstaje.
Biorę taki proces i sprawdzam, które kroki mają jasne reguły i powtarzają się co tydzień albo co miesiąc. Te kroki zamieniam w automatyzację, która działa w tle na Waszych narzędziach (np. Power Automate, Make, Zapier albo tym, co już macie). Tam, gdzie potrzebna jest decyzja człowieka, zostawiam punkt akceptacji. Nie zmieniam Waszego sposobu pracy, tylko zdejmuję z niego ręczną robotę. Raport jest gotowy, zanim ktoś o niego zapyta. Człowiek go zatwierdza, zamiast go składać, a proces działa niezależnie od tego, kto jest akurat w biurze.
Tak automatyzuję różne powtarzalne procesy: raporty, obieg dokumentów, przenoszenie danych między systemami, powiadomienia i zestawienia. Automatyzuję tylko to, co ma jasne reguły, a decyzje zostają po stronie ludzi. Wszystko działa na narzędziach, które już macie, więc nie dochodzi kolejny system do utrzymania. Wasze IT od początku wie, co powstaje, i dostaje opis działania. Zespół przejmuje automatyzację i może ją dalej rozwijać bez mnie.
Nowa osoba w zespole pyta, gdzie jest ostatnia prezentacja dla klienta. Nikt nie wie na pewno. Coś jest w mailach, coś w folderze sprzed roku, a resztę pamięta kolega, który jest na urlopie. AI, z którego korzystacie, też nie pomoże, bo nic o Was nie wie.
Firmowa baza wiedzy to jedno miejsce, w którym zebrana jest wiedza o Waszej firmie: klienci, projekty, procedury i ustalenia. Buduję ją z tego, co już u Was jest, metodą Andreja Karpathy'ego. AI raz przetwarza każde źródło, wpisuje wiedzę w uporządkowane miejsce i na bieżąco ją aktualizuje. Nie przenoszę Was do nowego systemu. Baza łączy się z dokumentami i narzędziami, których już używacie (np. SharePoint, Google Drive, Notion), i mówi Waszym językiem.
Razem ustalamy proste zasady: co trafia do bazy i kto dba o porządek. Dzięki temu baza rośnie, a nie zamienia się w kolejny śmietnik. Nowa osoba sama znajduje odpowiedź, a AI odpowiada o Waszej firmie, a nie o firmach w ogóle.
Takie bazy buduję dla różnych obszarów, np. sprzedaży, obsługi klienta, wdrażania nowych osób i prowadzenia projektów. Zawsze opieram je na Waszych dokumentach, z jasno ustalonym zakresem tego, do czego AI ma dostęp. IT wie, gdzie są dane i kto je widzi. Zespół dostaje bazę razem z zasadami jej prowadzenia i dalej rozwija ją sam.
Porozmawiajmy
Najpierw przyglądam się, jak naprawdę wygląda Wasza praca: co składacie ręcznie, gdzie czekacie na kogoś i gdzie ta sama informacja jest przepisywana trzeci raz. Potem buduję rozwiązanie na tym, czego już używacie: na stałe albo tylko na jedną akcję, event czy kampanię. Pierwsza działająca wersja jest gotowa w kilka dni, a nie po kwartale analiz.